Wciąż mówi się, że rosé jest wzgardzane, że nie cieszy się odpowiednim szacunkiem czy sympatią; niby tak, ale na świecie, w Polsce zresztą też, coraz częściej spotkać można ludzi sączących kieliszek różowego. Bez zadęcia i spiny, bo nawet największe snoby wiedzą, że wydziwiając nad kieliszkiem różowego wyglądaliby co najmniej śmiesznie. Rosé ma być pyszne i radosne.
Rosé nie jest tylko prostym winem
Z drugiej strony nie jest zupełnie prostym winem i można o nim kilka ciekawych rzeczy powiedzieć.
Najprawdopodobniej to właśnie rosé było pierwszym winem, jakie stworzył człowiek. Zanim jeszcze oddzielano od siebie winogrona o różnych kolorach, trafiały one do kadzi razem i efektem było właśnie wino o różowej barwie.
Robi się je z winogron czerwonych (czasem z dodatkiem białych) i to najróżniejszych, bo od pinot noir przez syrah po malbeca. Są rosé jednoodmianowe i blendy, natomiast nigdzie w Europie (z wyjątkiem Szampanii) nie można zrobić wina różowego poprzez mieszanie wina białego z czerwonym (mogłoby to prowadzić do produkcji morza wina kiepskiej jakości).
Najpopularniejszym sposobem robienia wina różowego jest krótka maceracja czerwonych winogron. Powstają wtedy (w zależności od długości maceracji) wina raczej lekkie, owocowe o zabarwieniu bezpośrednio wynikającym z długości kontaktu soku ze skórkami. Drugą metodą jest tzw. saignee, które polega na rozpoczęciu fermentacji wina czerwonego i odciągnięcia po pewnym czasie części wina z kadzi. Różnice są zasadnicze: w fermentującym winie pojawia się już alkohol, który ułatwia rozpuszczanie tanin i różnych związków aromatycznych w winie, stąd takie rosé będzie “tęższe” niż wina z samej krótkiej maceracji. Po drugie, takie rosé saignee powstaje z winogron przeznaczonych na wina czerwone.
A jak to jest, że w Prowansji powstają mocno dojrzałe czerwone wina, pełne, charakterne ze szczepu mourvedre, który nie tylko lubi gorąco, ale musi mieć upał, żeby dać dobre wino, a z drugiej strony płynie stamtąd rzeka leciutkiego rosé? Różowe wino powstaje z soku z winogron świeższych, czyli: z młodszych krzaków, z winnic położonych na wyższych wysokościach, najlepiej po północnej stronie stoków, które są ponadto zbierane wcześniej i przy większej wydajności niż te, z których powstaną konkretne prowansalskie wina czerwone. Z takiego materiału powstanie więc charakterystyczne lekkie wino, jeśli natomiast, jak w poprzednim punkcie, za materiał na rosé posłużą winogrona przeznaczone na wina czerwone, możemy spodziewać się rosé z cięższej kategorii wagowej.
Rosé Twoim przyjacielem
Różowe wino jest niezawodne na szereg okazji. Wakacje i piknik to już klasyk, o tym, że świetnie zastępuje zimą wina białe, a latem czerwone, też już wszyscy wiedzą. Podobnie szeroko znana jest już jego lekkość w łączeniu z jedzeniem. Spróbujcie dowolnego rosé z kuchnią meksykańską, tęższego z kuchnią azjatycką, musującego pink fizza do hot dogów, a na koniec, offdry’owego albo półsłodkiego amerykańskiego blusha z misiami Haribo. Przyjemności nie ma końca.
Oprócz bycia fajnym i ciekawym winem rosé znalazło też już swoje miejsce w popkulturze. Wojuje na instagramie, pojawia się na modnych imprezach i ewoluuje w stronę gadżetu – kieliszek rosé wygląda już trochę lansiarsko. No i dobrze, w nieskończonym świecie wina jest miejsce na pomnikowe Bordeaux i instagramowe rosé.


